Ferrari GT: Evolution czyli gratka dla fanów żółtego konia

Ferrari GT Evolution


Chilon: Wyścigi to jeden z popularniejszych tematów gier, nie każdego stać na micubiszi z 300 koniami pod maską, a jak wiadomo konie muszą pić a to też jest niestety drogie. Właśnie z tych kilku powodów czasami lepiej kupić grę w której można się wyszaleć, rozwalić auto i nie przejmować się paliwem, do tego gratis dostaniemy mechaników, którzy wszystko dobrze naprawiają.
No dobra koniec wstępu. Teraz powiem, że Ferrari GT: Evolution grą w której można poczuć emocje nie jest, ciężko tam w ogóle poczuć samochód, co prawda niby jeździmy Ferrari ale mało to ma wspólnego w ogóle z jazdą.

goto206: Mnie się wydaje, że rynek gier samochodowo - wyścigowych podziel fanów, na tych którzy lubię lans i tych którzy lubią realizm. Ci pierwsi grają w Need for Speed, zajmują się tuningiem i postępem swojej kariery w półprzestępczym światku (przepraszam za to uproszczenie, ja lubię Need for Speed). Ci drudzy walczą w rajdach czy na torze, gdzie ma znaczenie dla naszego sukcesu jakie założymy opony. Ferrari zdecydowanie bliżej jest do tych pierwszych.

Ferrari GT EvolutionFerrari GT Evolution


Chilon: Otoczka gry jest stworzona dość ciekawie, do dyspozycji mamy kokpit w którym sprawdzamy statystyki, kupujemy nowe Ferrari i co najważniejsze ustawiamy się na kolejne potyczki poprzez skrzynkę pocztową. Co prawda odbierane maile są nieco monotonne, ale pomysł mi się spodobał. Panel jest o tyle ciekawy, że na bieżąco widzimy swoje postępy, a w zasadzie nie postępy a przebieg kariery.

goto206: Owa otoczka od razu daje skojarzenie z prostą zasadą Need for Speed - jeździj lepiej, rób postępy, zdobywaj lepsze samochody. Z taką tylko różnicą, że zawsze będzie to Ferrari.

Ferrari GT EvolutionFerrari GT Evolution


Chilon: Grafikę ciężko nazwać ciekawą, może i jest dopracowana ale niestety nie ma w niej nic nadzwyczajnego. Dźwięki z kolei są dość irytujące, Ferrari jadące z dużą prędkością brzmi jak jakaś popierdółka - żal. Co do samych samochodów, zapewne chodziło o to aby po kilku trasach wymieniać auto na inne, lepsze i tak je kupować sukcesywnie - to jest bez sensu podstawowym autem można przejechać prawie 80% całej kariery.

goto206: Grafice trudno coś zarzucić, jest dopracowana i przypomina jakie możliwości drzemią w małym dziecku spod znaku nadgryzionego jabłka. A jednak jest nudno. Może to moje zawyżone wymagania w stosunku do tego typu gier, może po prostu czegoś zabrakło. Oczywiście dla kogoś kto nigdy nie ścigał się na komputerze czy konsoli będzie to nie lada gratka, ale takie osoby będą chyba w mniejszości.

Ferrari GT EvolutionFerrari GT Evolution


Chilon: A teraz rzecz najważniejsza - sterowanie. To jest po prostu jakiś obłęd, niby zagoniono akcelerometr do pracy jednak nie da się go używać. Do tego opcje przyspieszenia i hamulca jako ikona do kliknięcia są po prostu tragiczne, próbowałem na wiele sposobów trzymać iPod'a aby było to wygodne jednak się nie udało. Koniec końców przestawiłem w opcjach gry sterowanie na ręczne i przyspieszenie automatyczne - jedynie tak da się w to grać.

goto206: Gra już na samym początku się chwali, że wspiera akcelerometr. Pobujałem się chwilę z telefonem i odechciało mi się grać. Ja rozumiem, że to kwestia wyczucia gry, ale ja na to nie widziałem perspektyw. Auto telepało się bez ładu i składu, z wrażenia zapominałem o przyspieszeniu. Nie pozostało nic innego jak zajrzeć do opcji i poszukać innego rozwiązania. Wybawieniem okazało się sterowanie przyciskami na ekranie w połączeniu z automatycznym przyspieszeniem. Krótko mówiąc - my skupiamy się na skręcaniu, a auto robi resztę. I nie ukrywam, że wtedy poczułem emocje. Panując nad samochodem umiałem podjąć jakąkolwiek walkę z przeciwnikami, a nawet zająć sensowną pozycję w wyścigu. Grafika przestała być taka nudna, kiedy zaczęła się rozmywać wraz ze wzrostem prędkości i muszę stwierdzić, że Ferrari po prostu zaczęło dawać radę.

Ferrari GT EvolutionFerrari GT Evolution


Chilon: A teraz najgorsze, czyli cena. Jak na grę za 1,59 euro można się spodziewać na prawdę lepszego wyrobu, osobiście gdybym wydał na tę grę pieniądze (nie wydałem, gdyż była przez kilka godzin za darmo) poważnie bym się zdenerwował, gdyż gra zręcznościowa w której zawodzi sterowanie jest po prostu o kant rozbić.

goto206: Nie przesadzałbym z tą ceną. Niecało 2 euro za grę naprawdę dopracowaną graficznie, a do tego licencjonowaną przez Ferrari (co dla fanów będzie pewnie nie bez znaczenia), wierne oddanie detali i dobrą zabawę, to naprawdę nie tak wiele. Powiem więcej - to grosze. Szczególnie jeśli spojrzymy na tę cenę z perspektywy jej twórców, w których kraju 2 euro czy 2 dolary dla właściciela iPhone'a to zupełne drobne. Mało tego - gra przez jakiś czas była całkowicie za darmo. Nie czepiajmy się. Ja daje Ferrari czwórkę z minusem, podoba mi się, a jak ktoś ma jakieś ale to możemy się ścigać!!! ;)

Robocalypse czyli wiele robohałasu o nic



Chilon: Ogólnie miała to być świetna gra, zapowiedzi mówiły o połączeniu Warcraft'a i Starcraf'ta, więc "zapowiadało" się nieźle. Cóż wyszło jak wyszło, nie jest źle, ale nie jest też dobrze. Gra to strategia czasu rzeczywistego upchnięta w iPhonowe warunki, dzięki czemu zawdzięczamy "uproszczony" sposób kierowania jednostkami oraz bardzo małe mapy przez co gra jest nieco klaustrofobiczna.

goto206: Zapowiedzi bardzo szumne i z pewnością nieuzasadnione. Nie lubię takich porównań do stacjonarnych, często kultowych gier, których klimatu nie sposób odwzorować na ekranie i głośnikach telefonu. Nie dajmy się oszukać, iPhone nigdy, a przynajmniej nieprędko będzie prawdziwą konsolą do gier. To jednak przede wszystkim zabijacz czasu, do metra, tramwaju czy na nudne wykłady, a możliwości telefonu zapewniają rozrywkę na co najwyżej kilka godzin. Gra faktycznie nie "mieści" się za bardzo w telefonie, a decyzja o rozgrywce w pozycji pionowej* powoduje, że nawet komiksy rysujące fabułę są małe i średnio czytelne. Same rysunki przypominają zresztą dość dziecinne komiksy o Kleksie (które są niezłe, ale nie do gry o robotach).



Chilon: Nie chcę tutaj nikogo zniechęcać, ale spodziewałem się faktycznie rewelacji, a dostałem niezbyt wciągającą grę. Co do sterowania na początku misje są łatwe dzięki czemu do wszystkich udziwnień (ulepszeń) można przywyknąć. Jedno co mi się na prawdę spodobało to ładnie dobrane poziomy trudności na wszystkich misjach jakie musimy wykonać, niestety niejednokrotnie trafiałem na produkcję, która nagle z poziomu normal skakała na verymasakrahard.

goto206: Ja nie spodziewałem się niczego, jak zwykle podszedłem do gry jak do całkowitej nowości. W pierwszej kolejności zirytowało mnie zawieszenie się gry podczas pierwszego treningu. Podjąłem mimo tego kolejną próbę i zirytowała mnie sama gra. Jest nudno, gra jest drewniana a sterowanie toporne. I nawet za bardzo nie miałem ochoty czekać, żeby się dowiedzieć o co naprawdę w grze chodzi. Bądźmy uczciwi - nadal nie wiem.



Chilon: Strasznie irytującą rzeczą w grze są dźwięki, ja nie mogłem ich znieść już po kilku minutach gry, rozumiem że miały być z "jajem" ale dla mnie to zwykłe, nudne, nieprzemyślane piski. Grafika stoi na wysokim poziomie, wszystko jest ładne, kolorowe do bólu i co najważniejsze - czytelne. Gra na szczęście droga nie jest (już nie jest), w wyprzedaży można ją dorwać za 0,79 euro co wydaje się odpowiednią ceną za kilka godzin rozrywki jakie ona nam zapewni.

goto206: Dźwięki potrafią doprowadzić do szału i pasują do obrazu jak pięść do nosa. Grafika też nie zachwyciła, z czytelnością bym nie przesadzał, ot porusza się coś na ekranie. Ładne są komiksy, ale do gry mi nie pasują i zdecydowanie chciałbym je obejrzeć w orientacji poziomej*. Najbardziej podoba mi się menu, ale to nieco za mało. Jak dla mnie - pieniądze wyrzucone w błoto.

*W trakcie pisania dowiedziałem się, że gra działa w orientacji poziomej. Oczekiwałem po prostu, że gra sama się przestawi przy przełożeniu telefonu do odpowiedniej pozycji i nie będzie to wymagało ode mnie niczego więcej. Nadal więc traktuje to jako minus.

ArtStudio vs Sketches 2 czyli cudze chwalicie, swoje znacie.

klikklik


O co chodzi?


goto206: Zacznijmy może od założeń pojedynku. ArtStudio jest nasze, polskie, przemawia za nim patriotyzm i inne podniosłe uczucia. Do tego wszystkiego autor ArtStudio pochodzi z mojego rodzinnego miasta. Dlatego między innymi nie widziałem do tej pory ArtStudio na oczy. A Chilon nie widział na oczy Skteches 2. Waszą więc decyzją będzie zwycięzca. Niestety oba programy nie były testowane na iPadzie (a oba na nim działają), więc opisujemy je ograniczając się do możliwości jakie daje 3,5 cala wyświetlacz telefonu.

chilon: Ja raczej nie brałbym pod uwagę jakiej narodowości jest programista, którego aplikację kupujemy, aczkolwiek kiedy widzę rodzime produkcje w AppStore jakoś lżej wydaje się na nie złotówki :)



klikklikklik
Sketches 2


Czym to się je, po co to mi potrzebne?



goto206: O programie do rysowania już pisaliśmy. Niewiele można oczekiwać od rysowania na telefonie, bo też ekran nieco za mały, palce nieco za dużo, rysików do iPhone'a mało kto używa. Do czego zatem przyda się Sketches? Już na pierwszy rzut oka widać, że to raczej nie program do tworzenia rysunków od podstaw, a raczej do szaleństw w stylu dodanie śmiesznego nosa i podpisu do zdjęcia własnego psa lub kota. Mam przeczucie, że autorom Sketches bardziej zależało na trafieniu do osób goszczących często na portalach społecznościowych, mobilnych, którym zależy np na szybkim zrobieniu zdjęcia, okraszeniu go zabawnym komentarzem i natychmiastowym podzieleniem się tym ze światem lub przyjaciółmi. Natomiast z tego co czytałem na temat ArtStudio, to program z aspiracjami, przeznaczony raczej dla osób, które o rysowaniu mają pojęcie wiedzą jak z tego pojęcia skorzystać.

chilon: Patrząc na to, że palec nie jest zbyt dokładnym wskaźnikiem to zastosowanie ArtStudio do rysowania po małym ekranie wydaje się być nieporozumieniem co prawda można zaimportować zdjęcie i je zmodyfikować ale to raczej nie jest główna funkcja tego oprogramowania.

klikklikklik
ArtStudio

Co z tym mogę zrobić?


goto206: Co oferuje Sketches? Sporo. Nawigujemy za pomocą intuicyjnego menu na dole ekranu, pod którym mamy dostępne palety kolorów, parametry pędzla, gotowe obrazki i dodatki do wstawienia na rysunek. Możemy też korzystać z gotowego tła, który może być między innymi mapa z naszym aktualnym położeniem (jeśli np zapraszamy kogoś na piwo i chcemy pokazać mu drogę). Wszystko to podzielone na czytelne kategorie, które czynią tę zabawę prostą i przyjemną. Bo Sketches to zabawa na miarę urządzenia, na którym go używamy. Ma być szybko, zabawnie, niekoniecznie artystycznie.

chilon: ArtStudio służy do rysowania/malowania czyli wszystkiego tego czego robić nie potrafię, na szczęście aplikacja zawiera kilka tutoriali o różnych stopniach trudności pokazujących jak do rysowania się zabrać. I właśnie tutoriale to to co mi się w tym oprogramowaniu spodobało, może początki z nimi nie są najlepsze ale po kilku próbach byłem w stanie narysować coś co przypominało to co próbowałem narysować, a to duży postęp. Do dyspozycji mamy kredkę/ołówek, pędzel, spray, wiaderko wszystko w dowolnym rozmiarze, więc jeśli tylko ma się odrobinę talentu i samozaparcia oprogramowanie to może być całkiem miłym zabijaczem czasu.
Tak jak wspominałem można również importować zdjęcia/obrazy zapisane w naszym urządzeniu aby je nieco upiększyć lub wręcz przeciwnie, wszystko zależy od nas.
Rozbudowanie interfejsu tego małego programu jest wręcz zadziwiające, co prawda obsługa nie przychodzi z łatwością ale po kilku minutach byłem w stanie operować w miarę sprawnie interfejsem.

klikklikklik
Sketches 2


I co dalej?



goto206: Co dalej? Zdjęcia i obrazki zapisujemy na naszej korkowej tablicy, gdzie są ładnie wyeksponowane i łatwe do odnalezienia. Ale czymże byłaby sztuka, gdybyśmy nie mogli się nią dzielić ;) Możliwości jest kilka - Twitter, mail i Web Server. Wszystkie dostępne w jednym miejscu.

chilon: To co stworzymy możemy zapisać w galerii telefonu lub wysłać poprzez maila do galerii na flickr.com, w której możemy podziwiać obrazy innych użytkowników ArtStudio. Tutaj widać, że dzielenie się swoimi pracami nie jest zbytnio rozbudowane.



klikklikklik
ArtStudio



Ile mnie to będzie kosztować, warto?



goto206: Sketches 2 jest programem dość drogim, kosztuje prawie 4 euro. Niewątpliwie jest dopracowany i daje nam sporo możliwości, na tyle na ile nie ogranicza go samo urządzenie, na którym go używamy. Z pewnością wszystko jest dużo prostsze na 10-calowym ekranie iPad'a, ale nawet na iPhonie idzie nieźle. Jeśli ktoś ma sporo cierpliwości i drobne chociaż zdolności plastyczne, z pewnością nie będzie miał problemu z rozpoczęciem rysunku od pustej kartki i stworzeniem czegoś naprawdę ładnego. Czy pieję z zachwytu? Nie, bo dla mnie to program uruchamiany raz na jakiś czas, w jakimś konkretnym celu. Ale jeśli lubisz rysować, to będziesz ze Sketches 2 zadowolony.

chilon: ArtStudio kosztuje 2,99 euro czyli niewiele mniej niż Sketches 2, czy warto wydać na niego pieniądze? Trudno powiedzieć, przeciętnemu użytkownikowi telefonu się on nie przyda, gdyż jest to dość zaawansowane narzędzie. Jeśli chcemy pobazgrać po zdjęciach lepiej poszukać czegoś tańszego, jeśli jednak malowanie jest naszą pasją pewnie trudno będzie znaleźć lepszy program.