Bungee Desperado czyli jak to się skacze w Meksyku

Bungee Desperado


Chilon: To kolejna produkcja Tequila Mobile (jakiś taki lokalny patriotyzm mnie ogarnął) i niestety kolejna przeróbka gry, która jest już leciwa aczkolwiek na moim starym Siemensie M65 była jedną z ciekawszych pozycji. Niestety przeniesienie jej na większy ekran niezbyt dobrze się odbiło na samej grywalności. Zasadniczo rzecz biorąc już po kilku sekundach ma się ochotę ją usunąć (a przynajmniej ja mam).

goto206: Mnie żaden patriotyzm lokalny nie ogarnia. Po pierwsze nazwa Tequila Mobile niewiele mi mówi, po drugie kojarzy mi się wyłącznie z Meksykiem, który patriotyzmu raczej u mnie nie wywołuje, po trzecie od Tequili boli mnie głowa, choć smaczna bywa niewątpliwie. Z Siemensem też mi się nie kojarzy, bo nigdy Siemensa nie miałem, a w ogóle to jestem zdania, że jego kariera powinna zakończyć się na wynalezieniu prądnicy. Ale jest jeden plus. Podszedłem do gry "dziewiczo" i moja ocena jest w miarę obiektywna.

Bungee DesperadoBungee DesperadoBungee Desperado


Chilon: Tak jak pisałem wcześniej grafika może i jest zabawna jednak osiołek i jego szalone oczka zdecydowanie lepiej wyglądały na małym ekranie, tutaj wszystko jest po prostu wielkie i nic więcej. Muzyka jest zabawna, widać że zamierzeniem było stworzenie (tutaj przeniesienie na nową platformę) gry, która ma bawić a nie koniecznie sprawiać jakieś trudności. Niestety pomimo tego, że wykorzystano akcelerometr do sterowania to jest to tylko upierdliwy gadżet, gdyż bardzo trudno wyczuć za pomocą niego ruchy i zwykłe sterowanie za pomocą wirtualnych guzików staje się wręcz koniecznością jeśli nadal mamy tyle zapału, aby dalej grać.

goto206: Pierwsze uruchomienie to niezła frajda. Grafika jest zabawna, muzyka jest zabawna. Nie jest źle, zachęca aby przejść dalej. Na tym niestety to co dobre się kończy. Zasada jest stosunkowo prosta. Jedziemy na osiołku (który jest prawdopodobnie pod wpływem Tequli lub leków psychotropowych, względnie starej, dobrej kokainy) i nagle osiołek wrzuca nas w przepaść (cóż, takie rzeczy zdarzają się w Meksyku). Na całe szczęście mamy przywiązaną do nóg linę do skoków bungee, która ma tę cudowną właściwość (w grze, nie w rzeczywistości), że spowalnia tempo naszego spadania, pozwalając dość swobodnie manewrować między ostrymi i niebezpiecznymi skałami, jednocześnie zgarniając z nich różne gadżety. I o to właśnie chodzi. Walnąć twarzą w ziemię unikając wcześniej innych niebezpieczeństw. Litości!

Bungee DesperadoBungee DesperadoBungee Desperado


Chilon: A teraz najlepsza część programu! Gra kosztuje 0,79 euro, niby niewiele lecz w obecnym stadium potrafi się nawet wykrzaczyć podczas ładowania "misji" lub też samej gry. Niestety jak dla mnie nie jest ona warta wydania w chwili żadnej kwoty, tak więc jeśli komuś się spodobała polecam poczekać, może podobnie jak było z poprzednią produkcją ukaże się ona do pobrania za 0,00 euro promocyjne.

goto206: Gra jest nudna. Śmieszna przez minutę i to głównie na etapie wstępu, bo grafika samej gry jest rzeczywiście za duża (trudno to wytłumaczyć, to trzeba zobaczyć). Zapewniam, że znacznie większych emocji dostarczy skok na bungee. Mało tego, znacznie więcej emocji dostarczy łyknięcie z butelki Desperado (a i koszt będzie zbliżony). Dla upartych zalecam wersję Lite. Pozostałym odradzam.

MyPaint 2 czyli porysuj mi mamo

MyPaint


goto206: Są takie aplikacje, które ma się wyłącznie dla ich uroku. Nie są szczególnie praktyczne, używamy ich raz na jakiś czas albo rzadziej, a i tak trzymamy je w telefonie czy iPodzie. MyPaint jest jedną z nich.
MyPaint jak łatwo się domyślić jest dostępnym w AppStore odpowiednikiem Painta.

Chilon: Zgadza się, są aplikacje które trzyma się z niewiadomych powodów od czasu do czasu zastanawiając się właściwie "po co" i irytując zwłaszcza kiedy aplikacja co chwilę pokazuje się w nowszej wersji. Znam to dokładnie, mam takich kilka.

MyPaintMyPaintMyPaint


goto206: Co robimy za pomocą MyPaint? Rysujemy oczywiście. Mamy do wyboru różne kształty i rozmiary pędzla, różne kolory i inne bajery, możemy też skorzystać z rysunków, która mamy w naszej bibliotece. Nie ma tu nic skomplikowanego, a czasem daje mnóstwo radości. Brakuje trochę możliwości zapisania obrazków w popularnych serwisach, ale też sam program wymaga dość wyjątkowego talentu, żeby wyniki naszych prac były warte publikacji np na Flickr. Oczywiście tego typu niedogodność możemy ominąć zapisując obrazek w naszej bibliotece, a potem wysyłając go do odpowiedniego serwisu za pomocą dedykowanego mu programu. Co ciekawe jednak, MyPaint 2 umożliwia publikację na serwerach producenta programu. Nie jest źle. Mogłoby być lepiej, ale jest naprawdę nieźle.

Chilon: Ok, paint w iphone, rysowanie palcem, który może nadaje się do bazgrania farbami po arkuszu papieru ale nie koniecznie po małym (mimo wszystko) ekraniku iPhone'a/iPod'a, wszystko rozumiem ale mam pytanie "po co?".
Ani nie stworzymy wielkopomnego dzieła, ani nie narysujemy żadnego schematu, no dosłownie nic pożytecznego po prostu bazgranie po ekranie ;)

MyPaintMyPaint


goto206: Zakup MyPaint pozbawi nas 1,59 euro z konta. Dużo? To oczywiście rzecz względna, bo tak naprawdę to niecałe 6-7 złotych (zależnie według jakiego kursu i jakiej waluty zapłacimy). Za kilkanaście, może kilkadziesiąt godzin pracy programisty to cena niewielka. A pies w ikonce programu jest naprawdę uroczy. I do tego, dzięki niemu, mam kilka cudownych rysunków (nie mojego autorstwa podpowiem), które może nie są wybitnymi dziełami sztuki, ale cieszą jak żadne inne.

Chilon: Uau! No dobra, generalnie za 6-7 złotych to ja polecam pojeździć sobie po wygaszonym ekranie - rewelacja!
A piesek faktycznie jest sympatyczny ale nie na tyle, że wydałbym na niego te pieniądze. Może podchodzę do sprawy dość sceptycznie, ale nigdy nie bawiły mnie tego typu dodatki w telefonach i ta również mnie do siebie nie przekonała.

Elf czyli złap sobie cukierasa ;)

Elf


Chilon: Elf nie jest szczególnie zaawansowaną grą i chyba dzięki temu posiada swój urok, gdyż jest piękna w swojej prostocie. Jak widać na przykłądzie tej gry, nie potrzeba zbyt wiele aby zabić czas i nieźle się przy tym bawić, w grze skaczemy elfem w górę (bo w zasadzie to jedyny słuszny kierunek) odbijając się od kolorowych "wirków", przy okazji możemy zbierać cukierasy za co dostaniemy dodatkowe punkty.

goto206: Elf to kolejna propozycja z AppEvent. Faktycznie jest prosto jak to tylko możliwe, choć prosta jest tylko zasady, bo samo skakanie wymaga pewnej wprawy. Nasz bohater skacze w zasadzie sam odbijając się od kolejnych wirków, żarówek i cukierasów, a jego pozycją na ekranie sterujemy za pomocą akcelerometru. Jest nieźle.

ElfElf


Chilon: Gra pod względem grafiki jest dla mnie świetna w zasadzie tak powinna wyglądać gra z elfem , wszędzie jest mnóstwo kolorowych, gwiazdek, bombek, lizaków ogólnie kolorowo pod sam sufit.
Muzyka jest miła dla ucha, tajemnicza, wydaje się jakbyśmy ją sami tworzyli podczas gry, nawet spadanie z dużej wysokości nie jest straszne, gdyż nie ważne jak wysoko doskoczymy i tak delikatnie upadniemy na obie nogi.

goto206: Przyznam, że mnie grafika również przypadła do gustu. Jest elfio przesłodzona i kolorowa, chociaż czasem elf robi na mnie wrażenie postaci z horroru. Do tego niewysoka cena 0,79 euro (o ile nie zgarnęliście jej podczas AppEvent). I choć nie jest to rozrywka szczególnie wyrafinowana, to fani gier zręcznościowych powinni znaleźć tu coś dla siebie na więcej niż kilka minut. Bo prawda taka, że Elf po prostu wciąga. Polecam.