gry, iphone, ipod touch, zręcznościowe
- 19:17 - 2 komentarze
Chop Chop Ninja czyli jak zostać rasowym ninja
goto206: Jestem przedstawicielem pokolenia poważnego kung - fu. W moich czasach nikt nie ośmielił się śmiać się z Bruce Lee, mimo, że ten robił miny lepsze niż niejeden komik. Van Damme nie usiłował sypać śmiesznymi tekstami niczym James Bond, a Steven Seagal nie był pociesznym grubaskiem walczącym o ekosystem, tylko rasowym gliną z zasadami. I nie było dowcipów o Chucku Norrisie. Dlatego też do animowanej, bajkowej gry karate, kung - fu czy co tam jeszcze, podszedłem z właściwą sobie rezerwą.
Chilon: Van Damme to Van Damme co prawda jestem piękny i młody ale pamiętam czasy kiedy oglądało się Uniwersalnego Żołnierza z zapartym tchem a scena kiedy wkłada przeciwnika do maszyny mielącej nigdy nie wyjdzie mi z pamięci. Jeśli chodzi o Ninja to należy oczywiście wspomnieć o Michaelu Dudikoffie, który grał w Amerykańskim Ninja - to była dopiero prawdziwa saga! ;)
goto206: Chop Chop to gra o wojowniku Ninja, typowa platformówka, taki Mario z samurajskim mieczem. Grafika jak sami widzicie jest mocno pocieszna, wręcz cukierkowa, a sam Ninja bardziej przypomina Atomówkę (bohaterkę kreskówki, nie bombę) niż Michaela Dudikoffa (to taki amerykański ninja, dzieci). Idziemy sobie zatem przez ten cukierkowy świat, ratujemy raz to siebie raz księżniczkę, zbieramy monety i zabijamy wrogów (gdzie wcale większy nie znaczy groźniejszy).
Chilon: Według mnie fabuła jest bardziej dramatyczna, nie chodzi o to żeby zabić przeciwników, chodzi o to aby uratować księżniczkę, która została zamieniona w kamienny posąg! Tak, to jest porządna motywacja aby Chopa Chopać przeciwników na plasterki za pomocą katany! Niech leje się krew! Hmm ... no dobra krwi tutaj nie będzie.
goto206: Sterowanie jest takie sobie, ale też trudno wymagać czegokolwiek więcej. Wszystko odbywa się za pomocą tapnięć na ekranie telefonu, na które gra bardzo dobrze reaguje, tyle, że jednocześnie dość poważnie zasłaniamy sobie ekran. Cały ekran służy w zasadzie do sterowania, a ja bym chyba jednak wolał korzystać tylko z wydzielonej części, tak by oglądać grę, a nie własne palce.
Chilon: Tak, do sterowania trzeba przywyknąć jest dość specyficzne, kiedy próbujemy wskoczyć na jakąś skrzynię możemy nieźle się zdenerwować ale z drugiej strony dziwne sterowanie możemy wykorzystywać do łamania zasad fizyki - wystarczy się tego nauczyć. W końcu o to chodzi w byciu Ninja aby robić to czego zrobić normalnie się nie da.
goto206: Muzyka i dźwięki są przeciętne. Czasem pojawi się jakaś japońska muzyczka, a przez większość czasu towarzyszą nam odgłosy ciosów i skoków, których jest sporo, bo też sporo się w grze dzieje.
Chilon: Generalnie o to chodzi aby było słychać tylko odgłosy ciosów, mamy tam robić rzeźnię, masakrę i ogólnie rozpierduchę. Nie straszne nam nawet strzały, które potrafią nam utkwić w głowie - na szczęście tylko na chwilę.
goto206: Na samym początku rozgrywki zirytowały mnie trzy ekrany z napisem “Loading”. Wprawdzie jeden z nich oglądamy tylko raz, przy pierwszym uruchomieniu, bo jest on związany z OpenFeint, ale jednak dla mnie to za dużo. Szczególnie, że drugi był wynikiem tego, że firma Gamerizon wrzuciła na początek reklamę innej gry z serii Chop Chop. Oczywiście nie dziwi mnie to, ale to jeszcze nie oznacza, że musi mi się to podobać. Do tego wszystkiego gra mocno mi się przywieszała, szczególnie jak do głosu dochodziło OpenFeint.
Chilon: OpenFeint jak i Plus+ może i dają fajne możliwości jednak staram się z nich nie korzystać, nie gram dla wyniku, gram dla rozrywki, nie czuję się lansiarsko kiedy skoczę z 4346362 miejsca na 4346359, dlatego też staram się nie uruchamiać gry z funkcjonalnością OpenFeint, u mnie gra chodziła płynnie, może raz się wywaliła podczas jakiejś walki ale więcej błędów nie pamiętam.
goto206: Gra kosztuje 0,79 euro i pewnie jest warta tych pieniędzy. To solidna porcja rozrywki, na Touchu bądź 3GS chodzi zapewne bardzo płynnie. Jeśli lubisz platformówki, to gra Ci się spodoba, choć skrajnych emocji się raczej nie spodziewaj. Jeśli miałbym wystawiać ocenę to byłoby to coś między 3+ a 4-.
Chilon: Gra jest krótka a jak się nieźle rozpędzimy podczas przechodzenia poziomów to jeszcze dodatkowo ją skrócimy. Co zapamiętamy z gry? Nie można do niej podejść jak do zwykłej platformówki gdzie mamy miejsca które są trudniejsze lub łatwiejsze, tutaj liczy się rozpierducha.
Tak więc jeśli chcemy robić masakrę i nie obchodzi nas nic więcej to mogę zdecydowanie polecić ten tytuł.

W tej grze się nie zostaje ninja, nim się już od początku jest.
W grze nie, ale w życiu trzeba od czegoś zacząć. Na przykład od grania w Chop Chop ;)