gry, iphone, ipod touch, narzędzia, rozrywka, zręcznościowe
- 17:00 - 0 komentarze
Funtoxication czyli żętopry którędy do domu...
Chilon: Yes, yes, yes!!! W końcu recenzja jakiejś aplikacji! Biorąc pod uwagę, że żyjemy w takiej strefie klimatycznej, w której człowiek napić się czasami musi to aplikacja ta może czasami się nam przydać. Zasadniczo jest to jedna z wielu wersji elektronicznego alkomatu, urozmaicona w gry na refleks oraz wyszukiwanie firm taxówkowych.
goto206: Nie wiem skąd ten "kaziowy" objaw entuzjazmu, bo tej aplikacji znacznie jednak bliżej to gry niż do uczciwego narzędzia. Niemniej jednak to zabawna pozycja, a jeśli chodzimy na imprezy, gdzie najciekawszym zajęciem jest zabawa telefonem między kolejnymi toastami to aplikacja ta okazuje się wręcz niezbędna.
Chilon: Aplikacji tego typu w sieci jest wiele, aczkolwiek kto po dobrych imieninkach ma ochotę na wyszukiwanie dobrego alkomatu w sieci? Kupując tę aplikację mamy tę wygodę, że stan trzeźwości możemy obliczać już po pierwszym toaście :)
Jeśli chodzi o mnie jedyne co mnie nieco irytuje to brak możliwości przełączenia jednostek pojemności. Chciałbym bardzo mocno zaznaczyć tutaj użyte określenie "obliczać", gdyż program ten daje nam średni pogląd na nasz stan trzeźwości i nie możemy brać tego jako rzeczywisty poziom wesołych promilków w naszej krwi, zawsze trzeba brać poprawkę na nasze osobiste samopoczucie po imprezie.
goto206: Możemy oczywiście założyć, że poziom wysiłku jaki musielibyśmy włożyć w odnalezienie alkomatu po imprezie odzwierciedla stan naszego upojenia. Jeśli znajdujemy go w appstore bez problemu, to znaczy, że jesteśmy trzeźwi, jeżeli poszukując alkomatu instalujemy kalendarzyk menstruacyjny, to lepiej nie pijmy następnego drinka, natomiast jeśli jesteśmy nieprzytomni i leżymy gdzieś nie będąc w stanie otworzyć oczu nie wspominając o odblokowaniu iPhone'a.... Ale może dość już o tym. Lepiej mieć przy sobie telefon i tę aplikację z góry przygotowaną do użycia. Wprawdzie sprawdzalność wyników będzie podobna, ale nikt nam nie zarzuci, że podchodzi w sposób nieodpowiedzialny do poziomu alkoholu w krwi.
Co zatem oferuje Funtoxication?
1. Alkomat, który oblicza poziom alkoholu na podstawie naszej płci, wzrostu, wieku i ilości oraz rodzaju spożytego alkoholu. Wynik jest oczywiście mocno orientacyjny i jak dla mnie uzyskanie go nasuwa szereg problemów. Po pierwsze są momenty, kiedy będzie dość trudno wyjść poza pierwsze pytanie o płeć (chyba, że wcześniej wprowadzimy nasze dane, co na szczęście jest możliwe). Po drugie naprawdę trudno jest czasem spamiętać co się wypiło, a co dopiero wprowadzić to do telefonu. Po trzecie, wszystkie pojemności podawane są w jednostkach zupełnie nam obcych, a używanie tej aplikacji jednocześnie z konwerterem byłoby co najmniej kłopotliwe. Po czwarte, czasem trzeba bazować na alkoholach podobnych, bo przecież baza nie zawiera wszystkich możliwych trunków, a jak znaleźć coś podobnego do wina Paloma. Nie jest więc idealnie.
2. Trzy gry, w których głównymi bohaterami są małpy, a raczej małpoludy. I tu od razu muszę zauważyć, że poczułem się urażony wyobraźnią autora, który jawnie wskazuje, że pijany facet to trochę jak małpa, drze ryja, zachowuje się jak kretyn, nic tylko dać banana i na drzewo. Ale może jestem przeczulony. Pierwsza gra zakłada pukanie w ekran wszędzie tam, gdzie pojawi się małpa. Gra jest na czas, a czym dalej tym więcej drzew. Znaczy małp. Ja grę testowałem na trzeźwo, ale zakładam, że po kilku piwkach mogłoby być naprawdę zabawnie. Druga gra to poszukiwanie dwóch takich samych małp wśród odwróconych kart. Mało ciekawe nawet na nudnej imprezie. Trzecia gra to pojedynek z małpą kowbojem, czyli coś dla tych, którym podwyższa się poziom agresji po pierwszym kieliszku i szukają jej ujścia. Naszym zadaniem jest strzelić do przeciwnika na dany sygnał. Niestety już pierwsze potknięcie kończy grę, wiec jeśli ktoś jest naprawdę agresywny po alkoholu, to powinien uważać, bo łatwo się zirytować.
Nie dajmy się jednak oszukać, to gry to wcale nie jakaś tam rozrywka, ich zadaniem jest również ocena naszego poziomu upojenia, czego obrazem będzie stosowny komentarz po zakończeniu rozgrywki.
3. Wyszukiwarka firm taksówkowych. I tu się zaczynają schody. Taksówki można szukać samodzielnie lub na skutek sugestii, która pojawia się podczas korzystania z alkomatu. W każdym przypadku aplikacja będzie chciała skorzystać z wbudowanego GPS'u i pokaże wynik na mapie googla. I dopiero wtedy jest wesoło. GPS średnio działa w pomieszczeniach, a można założyć, że jeszcze nie wyszliśmy przed knajpę. To jednak nie problem, bo już sama triangulacja nadajników umiejscowi nas w odpowiednim mieście, a to powinno wystarczyć. Najgorsze jest jednak to, że aplikacja nie pokazuje żadnych polskich korporacji, a najbliższą dla mnie pozycją było lotnisko w Newcastle (sic!). I tu zacząłem się bać naprawdę, bo primo - może kiedyś postanowię udać się do Newcastle, skoro już aplikacja tak mnie kieruje lub - secundo - okaże się, że wypiłem na tyle dużo, że lotnisko w Newcastle jest rzeczywiście najbliższą propozycją.
Chilon: Program jest zrobiony z jajem, bez zbędnych odgłosów nalewania trunków liczy się czas i ilość. Cena nie jest wygórowana ot 0,79 euro, no taniej się chyba nie da ;)
goto206: Zgadzam się całkowicie, aplikacja jest z jajem i poczuciem humoru. Ale zalecam nadzwyczajną wręcz ostrożność, bo skutki użycia mogą być opłakane. Nie zapominajmy, że to Polska i tu się pije!








0 odpowiedzi dla "Funtoxication czyli żętopry którędy do domu..."
Prześlij komentarz