gry, iphone, ipod touch, rozrywka, zręcznościowe
- 19:31 - 0 komentarze
Bungee Desperado czyli jak to się skacze w Meksyku
Chilon: To kolejna produkcja Tequila Mobile (jakiś taki lokalny patriotyzm mnie ogarnął) i niestety kolejna przeróbka gry, która jest już leciwa aczkolwiek na moim starym Siemensie M65 była jedną z ciekawszych pozycji. Niestety przeniesienie jej na większy ekran niezbyt dobrze się odbiło na samej grywalności. Zasadniczo rzecz biorąc już po kilku sekundach ma się ochotę ją usunąć (a przynajmniej ja mam).
goto206: Mnie żaden patriotyzm lokalny nie ogarnia. Po pierwsze nazwa Tequila Mobile niewiele mi mówi, po drugie kojarzy mi się wyłącznie z Meksykiem, który patriotyzmu raczej u mnie nie wywołuje, po trzecie od Tequili boli mnie głowa, choć smaczna bywa niewątpliwie. Z Siemensem też mi się nie kojarzy, bo nigdy Siemensa nie miałem, a w ogóle to jestem zdania, że jego kariera powinna zakończyć się na wynalezieniu prądnicy. Ale jest jeden plus. Podszedłem do gry "dziewiczo" i moja ocena jest w miarę obiektywna.
Chilon: Tak jak pisałem wcześniej grafika może i jest zabawna jednak osiołek i jego szalone oczka zdecydowanie lepiej wyglądały na małym ekranie, tutaj wszystko jest po prostu wielkie i nic więcej. Muzyka jest zabawna, widać że zamierzeniem było stworzenie (tutaj przeniesienie na nową platformę) gry, która ma bawić a nie koniecznie sprawiać jakieś trudności. Niestety pomimo tego, że wykorzystano akcelerometr do sterowania to jest to tylko upierdliwy gadżet, gdyż bardzo trudno wyczuć za pomocą niego ruchy i zwykłe sterowanie za pomocą wirtualnych guzików staje się wręcz koniecznością jeśli nadal mamy tyle zapału, aby dalej grać.
goto206: Pierwsze uruchomienie to niezła frajda. Grafika jest zabawna, muzyka jest zabawna. Nie jest źle, zachęca aby przejść dalej. Na tym niestety to co dobre się kończy. Zasada jest stosunkowo prosta. Jedziemy na osiołku (który jest prawdopodobnie pod wpływem Tequli lub leków psychotropowych, względnie starej, dobrej kokainy) i nagle osiołek wrzuca nas w przepaść (cóż, takie rzeczy zdarzają się w Meksyku). Na całe szczęście mamy przywiązaną do nóg linę do skoków bungee, która ma tę cudowną właściwość (w grze, nie w rzeczywistości), że spowalnia tempo naszego spadania, pozwalając dość swobodnie manewrować między ostrymi i niebezpiecznymi skałami, jednocześnie zgarniając z nich różne gadżety. I o to właśnie chodzi. Walnąć twarzą w ziemię unikając wcześniej innych niebezpieczeństw. Litości!
Chilon: A teraz najlepsza część programu! Gra kosztuje 0,79 euro, niby niewiele lecz w obecnym stadium potrafi się nawet wykrzaczyć podczas ładowania "misji" lub też samej gry. Niestety jak dla mnie nie jest ona warta wydania w chwili żadnej kwoty, tak więc jeśli komuś się spodobała polecam poczekać, może podobnie jak było z poprzednią produkcją ukaże się ona do pobrania za 0,00 euro promocyjne.
goto206: Gra jest nudna. Śmieszna przez minutę i to głównie na etapie wstępu, bo grafika samej gry jest rzeczywiście za duża (trudno to wytłumaczyć, to trzeba zobaczyć). Zapewniam, że znacznie większych emocji dostarczy skok na bungee. Mało tego, znacznie więcej emocji dostarczy łyknięcie z butelki Desperado (a i koszt będzie zbliżony). Dla upartych zalecam wersję Lite. Pozostałym odradzam.

0 odpowiedzi dla "Bungee Desperado czyli jak to się skacze w Meksyku"
Prześlij komentarz