TVGuide - najlepszy program telewizyjny, ale....

klik


goto206: Ta recenzja wymaga słowa wstępu. Otóż ograniczę ją do tego co widzę, chociaż doszły mnie słuchy, że ta aplikacja potrafi zaskoczyć i to zaskoczyć niemiło. Szczegóły na końcu.
Zacznijmy od podstaw. Jak sama nazwa wskazuje jest to program telewizyjny, Rzecz pozornie zupełnie prosta, gdyby nie fakt, że w zasadzie w AppStore nie posiada konkurencji. W wersji 1.0 była to prosta lista programów, bez opisów, a jedynym bajerem było własne ustawienie ulubionych kanałów. Szału nie było, ale z braku laku wystarczało.

Chilon: Dla mnie to zwyczajny program telewizyjny, nie oczekiwałem po nim nic poza wyświetlaniem aktualnego programu. Nie jestem maniakiem telewizyjnym, w zasadzie to nie posiadam nawet telewizora, aplikację pobrałem bo jest darmowa a nigdy nie wiadomo kiedy może się przydać.

klikklikklik


goto206: Wersja 2.0 to już zupełnie inna bajka. Programów może nie jest tyle, ile byśmy chcieli, ale na pewno wystarczy przeciętnemu oglądaczowi. Możemu na bieżąco śledzić co jest w telewizji, ale co najważniejsze zaznaczać to co chcemy obejrzeć, a program przypomni nam za pomocą push notifications. Rewewelacja, prawda?

Chilon: Tak nowa wersja jest bardziej rozbudowana i zapewne nałogowy oglądacz bardzo ją polubi ale jak dla mnie to nadal tylko zwykły program telewizyjny z tym, że odrobinę inaczej wygląda :)

klikklikklik


goto206: I tu pojawia się myk. Program jest darmowy, bo darmowy był od początku. Ja jeszcze nie odczułem, że może być inaczej, ale widziałem już kilka ostrzeżeń w sieci, że darmowość TV Guide'a jest co najmniej pozorna. Potwierdza to też strona domowa programuy. Producent ma zamiar skorzystać z tzw mikropłatności i pobierać abonament za korzystanie z programu. Co do zasady nie mam nic przeciwko, ale strasznie denerwuje mnie, że nikt mnie o tym nie uprzedził. Sprawa jest o tyle ciekawsza, że autorzy programu chyba zapomnieli o zasadach rządzących ITS i to co próbują zrobić nie ma szczególnej przyszłości. Samo wytłumaczenie pobierania abonamentu jest sensowne. I zapewne by mnie przekonało, gdybym zobaczył je przy ściąganiu TV Guide'a z ITS. A tak, jeśli nagle, zupełnie niespodziewanie program oznaczony jako darmowy zawoła ode mnie abonament, to od razu zostanie usunięty otrzymując jednocześnie najniższą z ocen.
Niestety na ten moment jest to najlepszy (jedyny) program telewizyjny dla polskich użytkowników iPhone/iPod Touch. A już tylko na marginesie - ikonka pierwszej wersji była znacznie lepsza.

Chilon: No cóż, to nie pierwszy przypadek kiedy darmowa aplikacja rozwija się do tego stopnia, że autor postanawia zarabiać na niej pieniądze - to jego prawo. Nie będę się dziwił zbytnio mimo, że też uważam, iż akurat program TV powinien być za darmo, biorąc pod uwagę fakt że aplikacja wymaga połączenia do internetu aby działać z pewnością wolałbym sprawdzić program na jednej z wielu stron z programami (chociażby wp) aniżeli płacić abonament za możliwość z korzystania z dedykowanej aplikacji.

iHooy - nic dodać nic ująć

iHooy


Chilon: Jak twierdzą, autorzy to połączenie Metal Gear Solid i Guitar Hero ... możliwe, w pierwsze nie grałem, drugie kojarzę ale nieco bardziej z Xbox'a (rewelacja). Lubię widzieć rodzime produkcje w AppStore i nawet jeśli może się okazać to niezbyt ciekawe to daję im szansę i kupuję (a co!). Niestety na taki szok się nie przygotowałem. Dobra, przerwa w pisaniu recki ...

goto206: Ekhm... ekhm... Jest taki stary dowcip: Co to są mieszane uczucia? To jest to co czujesz kiedy twoja teściowa spada w przepaść twoim nowym Alfa Romeo. Śmieszne? Nie bardzo, wiem. Ale poniekąd pasuje. Nie do końca nawet wiem co napisać. Podobnie jak Chilon, gier do których porównywany jest iHooy nie znam. Czy jestem w szoku? Nie, bo zanim zagrałem już miałem sprzeczne odczucia. I raczej się ich nie pozbęde.

iHooyiHooyiHooy


Chilon: Grafika wygląda jakby tworzył ją programista, z kolei gra wygląda jakby pisał ją grafik, muzyka jest po prostu tylko kiepska (nie wiem czy Walduś nie poczuje się urażony). No ale do rzeczy, ogólnie twór ten wygląda nieco jak właśnie produkcje typu taptap z tym, że mamy tutaj w zasadzie tapslide. Stoimy przed murem a na 4 ścieżkach biegną wrogowie i cywile. Wrogów zabijamy poprzez wciśnięcie guzika uruchamiającego pułapkę, a cywilów ratujemy poprzez przesunięcie dźwigni otwierającej właz ze schodami. Grą cieszyłem się całe 3 minuty i 24 sekundy kiedy to po prostu mi się znudziła i tutaj nie chodzi o to że jest trudna, ona po prostu po tym czasie się nudzi.

goto206: Grafika bardzo mi się podoba. Baaardzo. Ale to niestety nie jest ścisły opis. Bardzo podoba mi się oprawa. Jest tandetna w dobrym tego słowa znaczeniu. Wiele jest przykładów słabej grafiki, która odnosi sukces (ustalmy, że słynny South Park nie jest dziełem sztuki). Ale za słabą grafiką musi coś iść. Za tą nie ma nic. Kiedy zaczynamy grę gra tandetnie dobra staje się po prostu zła. Uruchamianie gry to przedzieranie się przez nieczytelne, kiepskie plansze. Sama gra jest po prostu dramatyczna. Krew w dużej ilości nie robi już na mnie wrażenia, a same plansze robią wrażenie jakby ktoś kolorowo kichnął na telefon. Muzycznie nie jest dobrze ani źle, przyzwoicie z nastawianiem na nie-tak-tragicznie-jakby-można-się-było-spodziewać-po-reszcie.

iHooyiHooyiHooy


Chilon: Aplikacja kosztuje 0,79 euro w AppStore my grę otrzymaliśmy do zrecenzowania od Hooy'a Ventury, za co serdecznie dziękujemy, nie musielismy wydawać na to własnych pieniędzy, będzie jeden browar więcej ;)

goto206: Czas na słowa pochwały. Jak już Chilon wspomniał, grę otrzymaliśmy do testów za darmo i jest to moim zdaniem właściwy i miły sposób promocji. Czuję się doceniony. I na tym koniec. Niestety nie mogę tego samego powiedzieć o tytule gry. Zapewne po 8-10 piwach nazwa gry wywołałaby mój uśmiech, ale tak zupełnie na trzeźwo tytuł wzbudził tylko niesmak i skojarzenie z typowym, polskim cwaniactwem, dzięki któremu omijamy cenzurę AppStore wrzucając grę o nazwie zdecydowanie wulgarnej, chociaż kryjącej się za obcojęzyczną pisownią. Oczywiście jest to tylko moje subiektywne odczucie, żadna to zbrodnia, po prostu kwestia gustu i poczucia humoru. W moim się nie mieści. Podsumowując: kochany autorze, miałeś dobre chęci i w gusta niektórych graczy na pewno trafisz. Czy powinienieś z tego trafienia być zadowolony - nie wiem. Tak czy siak powodzenia z kolejnymi produkacjami. Szczerze :)

Airline Conqueror - irytacja powraca ze zdwojoną siłą

airline conqueror


Chilon: Jak widać na pierwszy rzut oka, to kopia FlightControl, w zasadzie różnią się tym, że kopia jest po prostu gorsza. Grafika jest nijaka, muzyka taka na siłę przypominająca FlightControl a zamiast stewardessy jakiś obleśny koleś.

goto206: Czy ktoś może mi wyjaśnić po co ja to ściągnąłem? Ale z jednym się nie zgodzę. Ta gra wywołuje irytację na takim samym poziomie jak pierwowzór. Więc nie jest taka znowu gorsza.

Airline conquerorAirline conqueror


Chilon: Sterowanie jest beznadziejne, mimo że wzorowane na FlightControl to jednak zachowuje się to zdecydowanie gorzej. Na dole ekranu są wyświetlane reklamy, w które przez przypadek kliknąć co popsuje nam grę. Ogólnie żal.pl i te sprawy. Aplikacja na szczęście jest za darmo więc za wiele nie stracimy jeśli już uprzemy się ją testować. Ja zdecydowanie odradzam.

goto206: Kolega kolegi uparł się kiedyś, że nie będzie spał w nocy. Wymyślił, że wystarczy mu raz na godzinę kilkuminutowa drzemka, dzięki czemu oszczędzi czas dotychczas marnowany na zupełnie bezproduktywny sen. W trzecim dniu nagle zemdlał. Pomyślcie o tym kiedy zaczniecie się upierać przy testowaniu tej gry. Nie wystarczy, że zrobiliśmy to za Was?

iPrawko - po prostu iPrawko :)

iprawko


Chilon: Aplikacja ta to prosta baza danych pytań egzaminacyjnych zawartych w egzaminach teoretycznych na prawo jazdy. W zasadzie, każdy kto miał przyjemność uczyć się "zestawów" większość z tych pytań będzie kojarzyć, jednak po zdaniu egzaminu niektóre pytania zupełnie wylatują z głowy, a dzięki tej aplikacji szybko możemy sobie je przypomnieć.

goto206: Ale przecież nie taki był cel twórców programu. Owszem, jestem pełen podziwu dla ludzi, którzy po zdaniu egzaminu na prawo jazdy nadal doskonalą swoją umiejętności, przypominają sobie przepisy, ćwiczę jazdę. Szanuję ich. Całą trójkę.
Ale wróćmy do istoty. Jeżeli akurat jesteś w trakcie jazdy autobusem i oczekujesz na zbliżąjący się egzamin na prawo jazdy, to jest program dla Ciebie. Korzyść jest podwójna. Po pierwsze uczysz się do egzaminu. Po drugie masz +2 do lansu w autobusie za zabawę gadżetem, zamiast -4 do lansu za czytanie papierowych testów na prawo jazdy. A przed uroczą blondynką zawsze możesz udawać, że sprawdzasz w internecie status naprawy swojego Porshe, a jazda autobusem to tylko przypadek.

iprawkoiprawkoiprawko


Chilon: Nie jest to pozycja nowatorska, wszystkie tego typu programy działają tak samo, mają tryb nauki i tryb testu, w sumie tyle jest wystarczające. Przydało by się może jeszcze podzielenie pytań na kategorie ale źle nie jest. Minusem jest to, że czasami przez przypadek klikając na następne pytanie możemy zaznaczyć sobie jakąś odpowiedź (lub odznaczyć) jednak po kilku takich wpadkach zdecydowanie uważniej się klika w odpowiedzi. Mnie aplikacja przypadła do gustu, fajnie czasami zajrzeć do pytań, na które znało się odpowiedzi zanim skończyło się czytać pytanie, a teraz przez chwilę trzeba się nad nim zastanowić. Jeśli baza pytań będzie uaktualniana to 0,79 euro to odpowiednia cena jak za tego typu program.

goto206: Wyjątkowo brak nowatorstwa mi nie przeszkadza. Jest po prostu nieźle. Pytania, testy, odpowiedzi. Prosto i czytelnie. Praktyczne zalety programu doskonale rekompensują brak rozrywkowego katharsis. Ale najważniejszy jest cel, do którego iPrawko prowadzi. Niesamowity wręcz modyfikator do lansu. Ja wiem, że samochód to wygoda, ale i odpowiedzialność... Ale ten lans... Zimny łokieć... Tuba w bagażniku... A dla wszystkich, którzy się ze mną zgadzają specjalna dedykacja:

Blade Angel - japońska kaszanka dla niewymagających

blade angel


Chilon: To chyba ostatni raz kiedy kupuję grę patrząc tylko na zrzuty w AppStore, tutaj chyba jeszcze zbyt krótko się na nie przyglądałem. Wydawało mi się, że kupuję wzorowaną na 8 bitowe gierki nawalankę a dostałem jakąś zupełną kiszkę.

goto206: Mam nadzieję, że to ostatni raz. Cięgle niezadowolenie mnie męczy, a ta gra nie wywołuje kompletnie żadnych innych odczuć.

blade angelblade angel


Chilon: Fabuła niby jakaś jest ale zapomniałem jaka, idziemy jakąś różową postacią w sukience i bijemy wszystko co się rusza. Bicie to dużo powiedziane, sterowanie jest tak beznadziejne, że jeden latający typ może nas załatwić bez większego problemu. Niestety ta gra może i byłaby grywalna ale iPod nie jest środowiskiem dla niej.

goto206: Grę serdecznie polecam wszystkim zagorzałym wielbicielom różowych postaci. Będzie usatysfakcjonowani poziomem różowości. Co najważniejsze, ani na chwilę nie traci się różowej postaci z oczu.
A tak nawiasem mówiąc, iPhone też nie jest środowiskiem dla różowego aniołka.

blade angelblade angel


Chilon: Całe szczęście, że jest to produkcja za 0,79 euro bo gdybym dał za nią więcej mógłbym sobie tego nigdy nie wybaczyć. Zdecydowanie odradzam.

goto206: A ja nie odradzam. Przeciwnie - polecam. Gra ma wiele rozmaiych zastosowań. Można dać w nią pograć nielubianemu koledze. Można nawiązać dialog międzykulturowy z obywatelem Japonii pokazując mu, że nieobce są nam ichniejsze zwyczaje. Można pobudzić się na nudnym spotkaniu (poprzez irytację, ale zawsze). Czymże wobec tych zalet jest marne 0,79 euro.

Cows in Space czyli Dlaczego one muczą?

cows in space


Chilon: No dobra, czasami człowiek po prostu musi sobie coś kupić. Krowy w kosmosie były tanie, a chciałem cokolwiek, od tak - bo tak. Gra wygląda na nudną, ale swoją drogą jest bardzo sympatyczna, bo w końcu krowy są sympatyczne, muczą i te sprawy ;)

goto206: Jestem fanem Muppetów. Zobaczywszy Krowy w kosmosie od razu miałem bardzo miłe skojarzenie i od razu w głowie usłyszałem: Świiiiiinieeeeee w kosmoooosie!!!!" Niepotrzebnie.



cows in spacecows in space



Chilon: Zasada jest prosta, mamy porozrzucane krowy w kosmosie i musimy je "ratować", w zasadzie nie przypomina to akcji ratunkowej a bardziej bilarda połączonego z arkanoidem ale i tak jest miło. Niektóre plansze wydają się być nie do przeskoczenia, trzeba się napocić aby w końcu się udało i to dość mocno irytuje, niemniej jednak gra wciąga. Rozgrywki nie są długie, przeważnie kilka sekund dzięki czemu gra idealnie nadaje się na zabicie czasu w kolejce po mleko.

goto206: Na tejże prostej zasadzie się zaciąłem. Coś tam trzeba popchnąć, coś tam nacisnąć i przesunąć. Zupełnie jakoś bez sensu. Znudziła mnie po 30 sekundach. Może dlatego, że akurat nie stałem w kolejce po mleko.

cows in spacecows in space


Chilon: Jak już pisałem gra była tania bo tylko 0,79 euro, może nie jest to coś odkrywczego, nowego, niepowtażalnego ale za to doszlifowana, bo zarówno grafika jak i dźwięki (mimo że nie ma ich dużo) są dobrze dobrane.

goto206: Mleko też nie jest drogie. Lepiej kupić mleko i dolać je np do Malibu. I wypić je w towarzystwie Świiiiiiiiń w koooooosmooooosie!!!!!

100 Pushups - pompuj Zioooom!!

Hundred Pushups


Chilon: Biegaliśmy już z Nike+ i MotionX teraz pora poćwiczyć inne partie ciała, oczywiście nie zapominając nadal o bieganiu. 100 Pushups to aplikacja, która ma nam organizować treningi doprowadzające nas do zrobienia 100 pompek pod rząd, cały plan pochodzi ze strony www.hundredpushups.com

goto206: Kiedyś robiłem 100 pompek pod rząd. Kiedyś w ogóle robiłem dużo głupich rzeczy. Ale tak poważnie. Programy, do wykonywania pojedyńczych treningów wywołują u mnie mieszane uczucia. Myślę sobie wtedy, że autorowi nie chciało się robić porządnego, złożonego prorgamu, który daje nam wybór poszczególnych ćwiczeń. Z drugiej strony pamiętam słowa znajomego, który twierdzi, że człowiekowi pracującemu nad sylwetką nie potrzeba natury sportowca, tylko rzemieślnika. Takiego, który z mozołem pracuje by osiągnąć zamierzony cel. Ta aplikacja chyba wpisuje się w to stwierdzenie.

hundred Pushupshundred Pushupshundred Pushups


Chilon: Niestety aplikacja jest niedopracowana, u mnie daje ciała już podczas testu początkowego, według którego ustalany jest dalszy plan. Na szczęście można ręcznie ustawić odpowiedni tydzień i w dalszym korzystaniu nie ma już problemów. W zasadzie cała aplikcacja to stoper odliczający nam czas pomiędzy odpowiednimi seriami jednak miło, że coś takiego istnieje. Co prawda jak na 0,79 euro, to aplikacja powinna działać jak złoto, ale mam nadzieję, że developerzy naprawią początkowe niedomaganie.

goto206: Nie bądźmy zbyt czepliwy. Od aplikacji za trzy złote nie ma co wymagać zbyt wiele. Co więcej jednak, aplikacja w swojej prostocie jest skuteczna, jeśli tylko wystarczy nam samozaparcie, żeby ćwiczyć jak ona tego wymaga. Jest prosto, czytelnie, dość żółto. Opcje są rozsądnie rozłożone, a ja zawsze twierdziłem, że umilanie sobie treningu to nic złego. Polecam :)

Boom Brigade - nudna brygada

boom brigade


Chilon: Na początku bardzo zniechęciłem się do tego tytułu, ginąłem w kilku pierwszych falach ataku, ogólnie wkurzało mnie wszystko, łącznie z tym, że musiałem się najeździć palcem, aby przestawiać tych śmiesznych ludzi z karabinami. Jednak pewnego razu musiałem przez kilkadziesiąt minut posiedzieć w jednym miejscu, więc postanowiłem dać tej grze szanse i teraz mogę powiedzieć, że potrafi wciągnąć jednak rewelacją to nie będzie nigdy.

goto206: Na początku bardzo zniechęciłem się do tego tytułu. Potem pograłem chwilę dłużej i zniechęciłem się jeszcze bardziej. Mimo, że stosunkowo często mam dłuższe chwile z brakiem zajęcia, to wolę poczytać książkę, pograć w arkanoid, pogapić się w okno, policzyć plamy na tapicerce w przedziale... Ta gra jest słaba. Jest o niczym. Jest bez sensu.

boom brigadeboom brigade


Chilon: W grze mamy do wyboru trzy rodzaje broni, z czego do tej pory nie zauważyłem sensu używania czegokolwiek poza zwykłym minigunem. Grafika nie zachwyca, pole bitwy z fali na falę staje się coraz bardziej zabryzgane zieloną mazią i nic więcej. Bossowie od czasu do czasu błysną czymś kolorowszym i już tyle jeśli chodzi o efekty. Muzyka? Nawet nie pamiętam czy jest tam jakiś podkład, jedyne co chciałem słyszeć to odgłos miniguna ;)

goto206: Nie ma wątpliwości, minigun rządi. O ile oczywiście zdecydujemy się pograć. A zdecydujecie się? Na pewno? Czy naprawdę jesteście pewni, że oderwiecie się na chwilę od nowego odcinka Housa/ kolejnej edycji Dlaczego oni śpiewają/ Ponownej lektury Marcela Prousta, żeby pograć w grę o małych, dopakowanych żołnierzykach broniących brzydkiej fortecy przed hordami złych, niedobrych ufoli (nawet nie Zombie!!). Ale przejdźmy do konkretów. Grafika jaka jest widać. Dźwięk owszem jakiś jest, ale trudno powiedzieć jaki. Grywalność - litości.

boom brigadeboom brigade


Chilon: Reasumując, gra nie zachwyca, można w nią pograć, jeśli nie mamy już zupełnie nic lepszego do roboty, ale jeśli ktoś będzie chciał na nią wydać 0,79 euro tylko po to by ją zakupić to zdecydowanie odradzam, bo za tą cenę można dostać o wiele ciekawsze pozycje.

goto206: Reasumując. Jestem niewątpliwie nazbyt krytyczny. Gra jest po prostu przeciętna, a przeciętność w AppStore zaczyna mnie denerwować.