Minigore - piękno prostoty







minigore


Chilon: Gra od jakiegoś czasu utrzymuje się na przyzwoitej pozycji w AppStore i szczerze mówiąc zbytnio się nie dziwię bo jest na prawdę zabawna, grafika może wyrafinowana nie jest, bo wszystko jest "klockowe" ale coś w tym jednak jest co mi się zdecydowanie podoba.

goto206: Właśnie w klockowatości tkwi cała magia. Gra przecież zupełnie prosta, ale to grafika i muzyka decyduje o uroku. Ja byłem zachwycony już jak zobaczyłem pierwszy ekran. Widać, że ktoś włożył w projekt sporo serca. A że chodzi tylko o zabijanie... no cóż, przecież to lubimy ;)








minigore

minigore


Chilon: Zasada jest bardzo prosta, mamy dwa wirtualne joystick'i jeden do poruszania ludzikiem druga do kierowania salwy ognia, tyle w zupełności wystarcza do pełni szczęścia. Tak więc biegamy po polu a do nas jak muchy lgną coraz to większe czarne potworki, które niestety musimy unicestwić bo skubane gryzą. Wszystkiemu przygrywa odpowiednia muzyczka a nasz bohater rzuca w międzyczasie przeróżne teksty. W międzyczasie z potworków wylatują paczki z bronią oraz koniczynki, które powinniśmy zbierać. Zebranie 3 koniczynek zamienia nas w przemiłego brązowego stworka dzięki czemu przez chwilę jesteśmy niezniszczalni i możemy pożerać naszych wrogów.

goto206: Sterowanie w pierwszym momencie sprawia nieco trudności. Ale krótko. Potem z pełną gracją zaczynamy pluć ogniem we wszystkie strony. Gra po prostu bawi. Ucieszyłem się nawet wtedy kiedy pierwszy raz dopadły mnie kudłate stwory i pogryzły na śmierć (chociaż jest to dość drastyczne). Nie do końca podoba mi się pomysł zaczynania wszystkiego od początku za każdym razem kiedy zostajemy zagryzieni, bo potrafi to nieco zniechęcić przy trzeciej czy czwartej porażce. Ale i tak gra się dalej.








minigore

minigore


Chilon: Gra jest obecnie dostępna w cenie 0.79 euro i pomimo tego, że bardzo szybko zniechęca do podjęcia kolejnej próby to jednak po jakimś czasie bardzo miło się do niej wraca.

goto206: Cena nie jest wysoka, ale miejmy też na uwadze podtytuł "Episode one", który sugeruje dalszy, zapewne również płatny, ciąg. Z mojej strony mogę tylko polecić, bo mimo, że zabawa jest prosta jak konstrukcja cepa to jednak ma swój niepowtarzalny urok. A krew leje się tak pięknie... :)

Zombies vs Sheep







zombie vs sheep


Chilon: No dobra, może faktycznie za bardzo lubię klimaty zombie, ale ta gra to zupełnie co innego niż kolejne rozwalanie mózgów ;-)

goto206: O tak, ta gra to zupełnie coś innego. W zasadzie zamiast Zombie mogłoby być coś zupełnie innego, np bracia Mroczkowie, Doda albo Feel. Bo nie jest najbardziej istotne co będzie zwisało z góry, ważne, żeby mieć jakąkolwiek motywację do strzelenia temu czemuś w głowę. Oczywiście zombie są jak zawsze bardzo poprawne jako ofiary permanentnego zamordyzmu ;)









zombie vs sheep

zombie vs sheep

zombie vs sheep


Chilon: Zacznijmy od tego, że jesteśmy przeuroczą kartonową owieczką w otoczeniu czegoś co przypomina scenę teatrzyku dla lalek. Z góry z kolei spadają na nas również papierowe zombie, które musimy unicestwiać oczywiście najlepiej strzałem w głowę ;-)

goto206: To nie teatrzyk, to po prostu strzelnica. Ale nie taka jaką znamy z objazdowych wesołych miasteczek, a raczej taka jaką mogliśmy zobaczyć w amerykańskich filmach. Muszę powiedzieć, że to nawet wesoły i oryginalny pomysł.









zombie vs sheep

zombie vs sheep

zombie vs sheep


Chilon: Zabawa w grze polega na tym, że trzeba mieć straszne szybkie palce, bo po jakimś czasie zombiaków jest cała masa a my jeszcze musimy kręcić ipodem aby nasza owieczka zbierała wypadające z nich monety, do tego amunicji ciągle brakuje więc musimy przeładowywać magazynki poprzez kliknięcie na magazynku lub potrząśnięcie ipodem. Ogólnie masa roboty, ta gra bardzo szybko wykańcza, a przez swój dość wysoki poziom trudności szybko również zniechęca.

goto206: Zabawy jest całkiem dużo. Mnie gra rozbawiła, graficznie jest na pewno oryginalna, muzyczka też niczego sobie. Wzbudziłem pewne zainteresowanie grając w nią w pociągu i szarpiąc się na lewo i prawo. Jednym słowem polecam, tytuł zupełnie tandetny, a gra naprawdę niezła, choć nie dla fanów inteligentnej rozrywki.

Midomi - i wiesz czego słuchasz







Midomi


goto206: Czy zdarzyło się wam jechać samochodem, usłyszeć piosenkę, a potem zastanawiać się godzinę co to za utwór, bo akurat RDS nie działał, a prowadzący audycję leczył właśnie ciężkiego kaca i zapomniał powiedzieć kto i co śpiewał? Otóż moi drodzy radiosłuchacze - takie problemy już was nie dotyczą jeśli macie iPhone'a i program Midomi

Chilon: Tak, często tak mam, że słyszę jakiś kawałek i chciałbym znać jego tytuł a ten beznadziejny RDS w moim wypasionym Clarionie przełącza się sam w dziwne tryby i zamiast pokazywać informacji wyświetla szlaczki. Ale z tego co piszesz to widzę jeszcze nie będzie mi dane rozwiązanie tego problemu.








Midomi

Midomi


goto206: Zasada jest prosta. Słyszymy piosenkę, włączamy midomi, klikamy duży, pomarańczowy przycisk (trudno go przegapić) i pozwalamy aplikacji posłuchać utworu razem z nami. Zwykle wystarczy mu kilka sekund. Oczywiście niezbędne jest połączenie z internetem, bo wszystko sprawdzane jest na bieżąco w bazie. A zatem mamy dwa problemy dla użytkowników iPodów - po pierwsze brak stałego połączenia z netem, a po drugie konieczność posiadania mikrofonu.

Chilon: to fakt przycisk jest superprzepomarańczowy i superwielki ale tutaj właśnie pojawia się kuku, program jest w sumie użyteczny tylko na iPhone.








Midomi

Midomi




goto206: Zdolność programu do odgadywania jest naprawdę niezła. Oczywiście wymaga on minimalnie dobrych warunków - stosunkowo wyraźny dźwięk i brak zakłóceń z zewnątrz (tak, na chwilę musimy przestać gadać). Ale to nie wszystko co potrafi midomi. Potrafi rozpoznać nasze mruszenie lub śpiewanie (naprawdę!), potrafi wyświetlić nam informację o utworze lub wykonawcy na podstawie wypowiedzianych przez nas słów albo wpisanym tekście. Ale najlepsze zaczyna się jak już znajdziemy nasz utwór. Nie dość, że widzimy okładkę płyty, to możemy poczytać o wykonawcy, jego dyskografii (o ile takową posiada), obejrzeć jego utwory dostępne na YouTube, a także poszukać w sieci tekstów piosenek. Po prostu muzyczne cudo. Program przetrzymuje również historię naszych wyszukiwań, więc łatwo wrócić do już odszukanych kawałków.
Ale! Oczywiście jest jakieś ale. Dla wielbicieli polskiej muzyki nie mam dobrych wiadomości, bo z polską muzyką idzie mu kiepsko (chociaż raz trafił jakiś kawałek Varius Manx, na który się natknąłem podczas testów). Druga zła wiadomość to brak możliwości zakupu utworów w iTunes Store, choć taką opcję program oferuje (no chyba, że mamy konto w jakimiś zagranicznym ITS).

Chilon: Tak, program to prawdziwy kombajn i skarbnica informacji muzycznych kiedyś z tego co pamiętam operatorzy sieci komórkowych oferowali tego typu gadżety minus był taki, że za każde użycie trzeba było płacić jakąś tam stawkę, tutaj płaci się raz tylko za program.







Midomi


goto206: Program nie jest tani, bo kosztuje koło 4 euro, ale wart jest tej ceny. To jedna z aplikacji, z powodu której kocham iPhone'a. Polecam!

Chilon: Cena aplikacji może powodować lekki niesmak bo niby nie są to duże pieniądze ale i nie takie małe tym bardziej, że korzystać będziemy z niego raczej stosunkowo niezbyt często. Jednak jest to typ aplikacji, które są przydatne wówczas kiedy najmniej się tego spodziewamy więc lepiej zaopatrzyć się w Midomi za wczasu :)

Underworlds - prawie jak diablo







Underworlds



Chilon: W diablo każdy kiedyś grał, a przynajmniej każdy powinien, gra ta nie ma sobie równych zwłaszcza jeśli mówimy o pierwszej części. Ogólnie dziwię się, że Blizzard jeszcze nie przepisał diablo na platformę iPhone'a gdyż mógłby z tego wyjść bardzo ładny powrót w wielkim stylu. Nie mniej jednak pojawił się Underwolrds, który pod względem klimatu, bardzo nawiązuje właśnie do Diablo.

goto206: Nawet ja grałem w Diablo, może nie pasjami, ale jednak grałem. Underworlds faktycznie klimatem bardzo przypomina hit Blizzarda i należy to stwierdzenie potraktować jako komplement.







Underworlds

Underworlds


Chilon: Gra jest wciągająca, do wykonania mamy niestety tylko kilka zadań, które niestety są ułożone w ciąg następujący po sobie, do tego zadania są tak proste, że nie jesteśmy w stanie mieć z nimi problemu, a jedyny kłopot jaki możemy mieć to z zabijaniem potworów i to też tylko w zależności od poziomu trudności.

goto206: Rzeczywiście zadania nie są jakoś wybitnie skomplikowane. Lecimy po kolei z questami i tyle. Czy to wada? Trudno powiedzieć, to jednak nie pierwowzór, tylko prosta rozrywka na telefon czy iPoda. Jest to kolejna pozycja, którą testowałem w pociągu i w takich warunkach gra się sprawdza.








Underworlds

Underworlds


Chilon: Wraz z ilością zabijanych potworów zdobywamy coraz lepsze wyposażenie oraz możemy polepszać umiejętności naszego bohatera (obecnie do dypozycji tylko wojownik, ale podobno ma być większa ilość klas). Co do samego zabijania to nie jest ono zbytnio rewelacyjne, klikamy i czekamy, niby jakaś animacja tam jest ale niezbyt ciekawie to wygląda.

goto206: Naszego bohatera możemy uzbrajać i ubierać, a kolejne przedmioty dają nam większe możliwości. Krótko mówiąc standard, którego należało oczekiwać.








Underworlds

Underworlds


Chilon: Jeśli chodzi o sterowanie zawodnikiem, to jest bardzo fajnie rozwiązane, możemy klikać w ekran a postać przejdzie w określone miejsce, lub też użyć do tego pada (który mógłby być animowany). Bardzo fajnie rozwiązane jest wykorzystywanie napojów z życiem oraz maną, gdzie wystarczy kliknąć w czarę a zostanie ona uzupełniona.

goto206: Świetnie, że ktoś pomyślał i nie zdecydował się wyłącznie na sterowanie padem. W takiej grze klikanie po ekranie całkowicie się sprawdza, a własna ręka nie przeszkadza nam w grze.








Underworlds

Underworlds


Chilon: Ogólnie rzecz biorąc, od gry można by wymagać zdecydowanie więcej pod względem graficznym jak i treściowym, jedyną rzeczą do której bym się nie przyczepił to muzyka. Osobiście chciałbym aby lista zadań była o wiele obszerniejsza a ich wykonywanie było bardziej skomplikowane. Brakuje mi również miksowania plansz w podziemiach, chociaż w sumie może to i lepiej bo nie ma w grze mapy ... Gra kosztowała 0,79 euro, ale nawet pomimo wielu niedoróbek nadal jestem bardzo zadowolony z tego zakupu, chociaż może do być spowodowane sentymentem do samego Diablo.

goto206: Nie da się ukryć, że treściowo - nędza. Muzyka mi się podobała, choć w pewnym momencie po prostu się powtarza i nuży. Inna sprawa, że za tę cenę trudno wymagać więcej.

SPORE - czas na trochę ewolucji







spore


Chilon: Gra znana jest z komputerowej premiery, a od dość dawna jest jej wersja na iPhone oraz iPod Touch. Nie miałem okazji grać w wersje na PC i Mac i zawsze sądziłem, że to faktycznie nowatorskie podejście do tematu na grę jednak już po kilku minutach zauważyłem podobieństwo do TastyPlanet z tą różnicą, że tutaj dodatkowym bajerem jest możliwość modyfikacji naszego potworka.

goto206: Ja jak zwykle gry nie znałem. Wprawdzie tytuł obił mi się o uszy, ale na tym się skończyło.








spore

spore


Chilon: Niemniej jednak gra wciąga i to poważnie, zwłaszcza kiedy zdobywamy punkty ewolucji i możemy naszego potwora zmodyfikować o dostępne "ulepszenia". Już po kilku minutach nasze stworzenie może wyglądać prześlicznie obrzydliwie.

goto206: Pierwsze uruchomienie mnie urzekło. Jakiś uroczy stworek gapił się na mnie wyłupiastymi oczami. Taki brzydki, że aż piękny. Gra faktycznie wciąga, chociaż do końca nie wiem dlaczego. Może to urok potworka.







spore

spore


Chilon: Celem samej gry jest prosty, po prostu przetrwać, co w zasadzie sprowadza się do pochłaniania wszystkiego co mniejsze i nie daniu się pożreć większym. Bajecznie proste, jednak czasami trzeba nieźle się namachać bo nasza pływająca parówa dość dziwnie zbiera zakręty.

goto206: Owszem, sterowanie jest jednocześnie rewelacyjne i tragiczne. Po pierwsze całość sprowadza się do machania iPodem, to powoduje, że zabawy jest mnóstwo, ale wymaga wyczucia. Po drugie nie da się grać na leżąco, bo podstawowym ustawieniem jest iPod leżący płasko. Gra niewątpliwie robi wrażenie, przy pierwszym pożarciu robaczka zaskoczyło mnie jak mój stworek nagle eksplodował. Na szczęście wrócił do normy. Jest widowiskowo - to na pewno.







spore

spore


Chilon: Aplikacja jest dostępna w cenie 0,79 euro i zdecydowanie można ją polecić zwłaszcza za taką cenę, gdyż potrafi zająć na kilka ładnych godzin.

goto206: Za tę cenę zdecydowanie warto. Czekam na aktualizacje, bo telefon czasem w trakcie gry wygasza mi ekran. Poza tym wszystko w jak najlepszym porządku.

Dungeon Defense - bardzo przyjemny TD







Dungeon Defense



Chilon: Gdy znalazłem tę grę szukałem szczerze mówiąc czegoś "mrocznego" a zarazem przyjemnego, może to dziwnie brzmi ale nie chciałem oglądać na ekranie mroku w amerykańskim stylu czyli biegających zombie i dość okrutny sposób eliminując wszystko co przypomina zombie trafiłem na ten tytuł.

goto206: Widząc co mi podrzucasz ostatnimi czasy pomyślałem, że lubisz zombie. Albo chociaż szkielety. Zdaje się, że tak bardzo się nie pomyliłem.








Dungeon Defense

Dungeon Defense


Chilon: Gra jest bardzo typowym Tower Defense'm z urozmaiceniami, w postaci tego, że nasze jednostki się poruszają, co prawda w ograniczonym polu ale jednak. Do wyboru posiadamy 3 plansze na który może odbywać się rozgrywka oraz 3 poziomy trudności. Powiem szczerze, że poziom średni jest dość mocno przesadzony tak więc lepiej zacząć grę od najłatwiejszego aby zbytnio się nie zirytować i opracować sobie technikę.

goto206: Ja oczywiście zacząłem od poziomu easy. A i tak się zirytowałem. Nagle wyskoczyło mi kilkunastu dziwnych ludków, wszyscy jak jedna kropla wody. Coś jak bracia Mroczek po 40 piwach. Chłopcy dość energicznie przystąpili do niszczenia wszystkiego co im weszło w drogę, a ja jakoś nie bardzo mogłem wpaść na to jak się ich pozbyć. Jak już obudziłem swojego szkieletorka, to była za późno.








Dungeon Defense

Dungeon Defense


Chilon: ogólnie gra jest dobrze dopracowana pod względem wizualnym oraz dźwiękowym, lochy mają swój klimat a nasze postacie podczas rozgrywki tryskają graficznymi efektami przy każdej akcji, co zdecydowanie bardzo cieszy oko.

goto206: Mnie się grafika nie podoba. Ani nic nowatorskiego, ani ciekawego. Takie tam rysuneczki.

Chilon: aplikacja obecnie jest dostępna za 0,79 euro i zdecydowanie warta jest tej ceny. Gorąco polecam.

goto206: aplikacja jest obecnie dostępna za 0,79 euro, co według google daje około 3,2 złotego, które gorąco polecam przeznaczyć na piwo ;)

iRdesktop - klient zdalnego pulpitu







irdesktop



Chilon: Jest to jeden z tych programów, które (pod warunkiem, że wie się co to zdalny pulpit) wypadało by mieć, bo nigdy nie wiadomo kiedy może się przydać. Jego zasadniczym plusem jest to, że jest tani, bardzo tani, jest po prostu za darmo.

goto206: Jest jedno zasadnicze ale. Nie jest to uniwersalny klient protokołu VNC - działa jedynie z Windows Remote Desktop. Z drugiej strony jeśli korzystamy z Windowsa (a jednak parę osób z niego korzysta), to nie bawimy się w konfigurację serwera VNC tylko korzystamy z tego co oferuje nam system. Oczywiście darmowość jest zdecydowanym plusem, zważywszy, że konkurencyjny produkt firmy Jaadu kosztuje prawie 20$.








irdesktop

irdesktop


Chilon: O samym sofcie nie ma się za bardzo co rozpisywać, bo działa tak jak każdy inny klient tego typu, z tą różnicą, że ten działa na prawdę dobrze. Jego obsługa nie jest skomplikowana, może troszkę upierdliwa, no ale niestety wielkość wyświetlacza w iPhone/iPod Touch nieco por tym względem ogranicza.

goto206: Trudno jest wymyśleć coś super odkrywczego przy kliencie zdalnego pulpitu. Sztuką, która tu się udała, jest napisanie programu, który nie zeżre całych naszych zasobów (co się np zdarza w kliencie Mocha VNC Lite - on po prostu kocha komunikat o małej ilości pamięci). Poza tym iRdesktop działa przyzwoicie nawet na połączeniu przez Edge, chociaż oczywiście nie oczekujmy cudów.
Oczywiście iPhone czy iPod jako klient zdalenego pulpitu sprawdza się co do zasady średnio. Ale trudno oczekiwać więcej przy takiej wielkości ekranu.








irdesktop

irdesktop


Chilon: Wyświetlany obraz możemy sobie ładnie przewijać oglądając poszczególne fragmenty zdalnego pulpitu oraz powiększać do bardzo przyzwoitych rozmiarów. Producent zadbał również o szybkie wybieranie najważniejszego skrótu w systemie Windows :)

goto206: Ale przecież nie o oglądanie chodzi. Na szczęcie iRdesktop pozwala wykonać zdalnie większość jeśli nie wszystkie czynności, które chcielibmy wykonać siedząc przy własnym komputerze. A komfort pracy jaki jest taki jest. Mówiąc krótko: polecam ;)

ezHolidays - nie zapomnisz o świętach


Chilon: Nie zawsze mamy kalendarz pod ręką a szczególnie taki z zapisanymi wszystkimi świętami. Problem ten może nam rozwiązać darmowa aplikacja eZHolidays, która poda nam terminy świąt i to w 83 krajach.









ezHolidays

ezHolidays

ezHolidays


Chilon: W sumie nie bardzo jest się sens rozpisywać bo to po prostu sprytny spis świąt, podający ilość dni do tych które nadejdą jak i ilość dni, które upłynęły od świąt minionych. Jedynym minusem w aplikacji jest jej start kiedy program serwuje nam masę linków innych aplikacji i tylko jeden najmniejszy pozwala na wejście do programu.

goto206: ezHolidays nie skomentuję, strasznie nie lubię takich appsów napisanych głównie z myślą o wrzuceniu setek reklam.