Mr. Driller - cukierkowa niby klasyka



Chilon: Gra mi strasznie przypomina grafiką starą grę z Nintendo Dr. Mario, w zasadzie kiedy tylko zobaczyłem grafikę stwierdziłem, że muszę ją mieć. Nawet nie wiem dlaczego gra wydaje mi się bardzo podobna. Może przez tą wesołą piskliwą muzyczkę? Nie mam pojęcia - gra jest niemiłosiernie dobra i nic tego nie zmieni.

goto206: Nie ma wątpliwości, że gra przypomina pozycje nieco klasyczne. Innymi słowy ma niewyszukaną muzyczkę, banalną grafikę i grywalność na poziomie Atari. I niestety nic tego nie zmieni.



Chilon: Jedyne co robimy w grze to kopiemy, sterujemy małym Panem Drillerem, który swoim młotem pneumatycznym rozwala kolorowe bloki. Niby proste jednak tak tylko się wydaje, ja w sumie po wielu próbach nie dokopałem się jeszcze 500m chociaż wiele razy byłem blisko :)

goto206: Jak dla mnie metody są dwie. Albo lecimy ostro w dół i liczymy na refleks i szczęście. Albo też schodzimy powoli, myślimy nad każdym ruchem i uważamy, żeby nie zginąć. Te opcje można też opisać inaczej. Albo gramy szybko i nużąco, albo wolno i nudno.



Chilon: Grafika jest cukieraśna, muzyka mocno podkreśla to, że chodzi o zabawę nie szlifowanie wyniku, jak dla mnie rewelacja. Do tego to wszystko za całe 0.79 euro!

goto206: Nie jest to jedyna gra za 79 cenciaków. I na pewno nie jest nawet w pierwszej pięćdziesiątce gier wartych zakupu w tej cenie. Nie jest ani oryginalnie, ani ciekawie. Takie gry były świetne jak komputer miał 8 bitów i przy wgrywaniu gry za pomocą magnetofonu nie wolno było tupać. Jednocześnie nie kojarzy mi się w żaden sposób na tyle miło, żeby grać w nią z sentymentu. Pozostaje więc pytanie: po co wydawać to 79 eurocentów? Jak dla mnie po nic. Odradzam.

0 odpowiedzi dla "Mr. Driller - cukierkowa niby klasyka"

Prześlij komentarz